Niebo gęsto tkane (duszpasterstwo wirtualne)
Posted by avicena on 3/30/09 • Categorized as Kościół
Niebo gęsto tkane (duszpasterstwo wirtualne)
autorem artykułu jest Maria Fraszewska
autor: Maria Fraszewska
www.krainazmian.pl
Pisarz wciąga nas w swój świat, lecz nie znamy jego prawdziwych intencji. Chce nas zdobyć, oczarować, uwieść. Czasem jednak chce nas także wciągnąć do swego wewnętrznego piekła. Czytanie to bardzo niebezpieczna gra między duchami, przede wszystkim dlatego, że jej narzędziem jest słowo – medium niezmiernie czułe, które potrafi dotknąć samego rdzenia duszy. Duch potężniejszy mówi tu zwykle do ducha słabszego. Każdy tego typu kontakt, kontakt prawdziwie empatyczny, w pewnym sensie narusza strukturę osobowości. Ale zjawisko to dotyczy tylko prawdziwych fanów literatury, to znaczy takich czytelników, dla których czytanie jest rodzajem hipnotycznego snu. 1
W eseju tym zamierzam poruszać się po pograniczach rzeczywistości – światów istniejących, sensualnych, choć nie zawsze dotykalnych, POMIĘDZY JAWĄ A SNEM. Inspiracją stał się artykuł Moralność internetu?2, ukazujący problem zapanowania nad chaosem przekazu wielu informacji poprzez owo nowe narzędzie. Sam w sobie jest on nijaki, istotne jest co zrobią z nim użytkownicy. Stanowi więc wyzwanie dla chrześcijan i Kościoła.
Interesuje mnie: jak Kościół odnosi się do problemu rzeczywistości wirtualnej, jaka jest relacja religii i świata wirtualnego, gdzie są granice ułudy, czy Bóg może być zagrożony, a może stworzymy lub tworzymy nowego “Boga”?
Jan Paweł II w orędziu z okazji 40 rocznicy Kat.Unii Prasy Włoskiej pisał: Zupełny brak norm w dziedzinie informacji – zwłaszcza w Internecie – stwarza niebezpieczeństwo kultury subiektywnej.
W 1990r Papież3 już wyraźnie określa misję Kościoła w erze komputerów: że Kościół może szybciej informować i wyjaśniać swoje stanowisko, credo, wyraźniej słyszeć głosy ludzi i prowadzić nieustanny dialog z otaczającym go światem, by zaufać młodzieży, która wzrasta w informatycznej dobie. W orędziu z 1999r dodaje, że nowe środki przekazu pomagają na nowo odczytywać księgę przyrody, poszukać sensu, prawdy, mogą pomoc Kościołowi w głoszeniu Ewangelii, mogą współpracować z Bogiem, dają możliwości porozumienia się wszystkim z wszystkimi częściami świata, i aby obietnice jakie niesie okazały się silniejsze niż zagrożenia.
Czy z tej galaktyki obrazów i dźwięków wyłoni się Oblicze Chrystusa? Czy da się usłyszeć jego głos? Gdyż tylko wtedy, kiedy będzie widzialne Jego Oblicze i słyszalny Jego głos, świat pozna „dobra nowinę naszego zbawienia. To jest celem ewangelizacji i to uczyni internet prawdziwie ludzką przestrzenią, gdyż, jeżeli nie ma miejsca dla Chrystusa, to nie ma go także dla człowieka…Wzywam Kościół…aby wypłynąć na głębie. Niech Pan błogosławi wszystkich tych, którzy trudzą się w tym celu.4
I rzeczywiście, przeglądając kilkanaście numerów Więzi znalazłam sporą ilość artykułów podejmujących i poszerzających powyższy temat. Rozgorzała dyskusja wielowątkowa i krążyła wokół pytań:
Czy interaktywność komunikacji internetowej może zastąpić interpersonalną komunikację bezpośrednią, jaka jest kwalifikacja teologiczna głoszenia słowa Bożego przez internet, czy takie głoszenie może budzić wiarę. Jakie muszą być spełnione warunki, aby tak się stało. Czy rzeczywiste, autentyczne jest samoudzielanie się Boga człowiekowi, i czy jest takie samo jak podczas głoszenia słowa w homilii?
Czy Bóg przemawia w sieci i czy można go tam odnaleźć?
Poznawanie wirtualne daje iluzję, złudzenie, zostaje ożywione przeżycie-objawienie, przekazywane dalej w formie fikcji literackiej. Cykl artykułów ZARZUĆCIE SIEĆ dotyczy relacji pomiędzy światem realnym a światem wirtualnym. Cyberprzestrzeń nie może być miejscem ucieczki od rzeczywistości. Często jednak stanowi pseudoucieczkę dla człowieka, który jest zaplątany w komputerową sieć ze wszystkimi wymiarami życia.
W mym krótkim eseju oprę się na założeniach etnometodologii, bowiem w tej teorii „stosowane /E. Goffman/ są metody, za pomocą których ludzie wytwarzają przeświadczenie o istnieniu porządku społecznego”. Mniej istotne przy porozumieniu są treści, wartości, normy, transakcje, ważny jest sposób, narzędzie, SIEĆ.
SIEĆ można by potraktować jako rynek, na którym odbywa się przetarg propozycji światopoglądowych.Ogólnoświatowa pajęczyna – internet – łączy wiele oddalonych od siebie komp uterów przy czym nie można wyróżnić centralnego punktu sterującego systemem. Każdy fragment sieci, niezależnie od innych jest zdolny do samodzielnej pracy. Jeżeli jakikolwiek serwer zostanie wyłączony, sieć i tak będzie pracowała dalej.
Etnometodologia próbuje wyjaśnić, w jaki sposób ludzie wzajemnie podtrzymują przekonanie, że świat społeczny na charakter realny, świadomie czy nieświadomie konstruują sens przypisany zewnętrznej rzeczywistości społecznej.Według Goffmana wszyscy ludzie tworzą poczucie wspólnej rzeczywistości, działając wytwarzają wrażenie – w trakcie sytuacji społecznych. Praktyka stosowania tej samej metody – Internet, komputer, cyberprzestrzeń, powoduje wytworzenie poczucia, że ludzie podzielają ten sam świat, ten w którym żyją. A żyją w świecie już wytworzonym przez siebie. Łącząc się w sieci, ludzie uzyskują potwierdzenie, że ten świat istnieje, istnieje wewnątrz i na zewnątrz, bo oni z niego pochodzą. Jest to swoisty rytuał, w którym uczestniczą miliony ludzi. Ludzie otrzymują reakcje zwrotne, sygnał, słowa, które podtrzymują wiarę w to, że działają w ramach określonej rzeczywistości. Wytworzył się język komputerowy, stosowany i zrozumiały dla posługujących się komputerem.
Jednostki w każdej sytuacji interakcyjnej wchodzą w układ, dążą do konsensusu . Poczucie to jest związane z tzw. blokiem sytuacyjnym, jest rezultatem i zarazem odbiciem faktu dostosowania się do reguł. Porządek społeczny powstaje „tylko dzięki zdolności ludzi do wzajemnego przekonywania się, że społeczeństwo jest tam, na zewnątrz”5. Gdzie indziej, w innym świecie. Zachodzą stale procesy budowania i utrzymywania tej wizji – istnienia świata wirtualnego, cyberprzestrzeni jako świata realnego.6
Gdzie kryje się rzeczywistość? Można by w skrócie odpowiedzieć, że w ludziach i ich wytworach. E.Hall powiedziałby, że nie ma już ludzi, są ich ekstensje. Próbując odpowiedzieć sobie na pytanie: czym jest świat wirtualny, odnoszę podobne wrażenie, być może odzywa się we mnie atawizm, ale wirtualność stawać się może cechą, przynależy do człowieka, stanowi przedłużenie jego wyobraźni, ale nie jest tą wyobraźnią, jest pewnym abstraktem, pewnym jako nieokreśloność i pewnym jako coś stałego, ale nietrwałego. Gdyby odciąć wszystkich ludzi od SIECI, zabrać komputery i totalnie zniszczyć, w pamięci ludzkiej pozostałoby wspomnienie, przerobione i ulepszone, Wytwór, który by powstał miałby wymiar nierealny, być może w postaci mitu czy bóstwa, kultu, religii przekazywany byłby do przyszłości.
Porozumienie stanowi odwieczny problem obejmujący ludzi. Można zadać sobie pytanie: czy duchowni potrafią dogadać się z ludźmi? Czy Kościół niesie Dobrą Nowinę czy tylko moralizuje? Jeśli Kościół nie potrafi “prostym językiem” przekazać prawd wiary, to jak zbuduje i utrzyma wspólnotę? Czy Kościół powinien się zmieniać? W trakcie trwania programu Między nami 7 przeprowadzono szybki sondaż. Za TAK opowiedziało się 78% telerespondentów.
Ewangelia to przesłanie do każdego człowieka, takiego, który przychodzi na ziemię, w każdym miejscu i w każdym czasie, to też doskonalenie duchem ewangelicznym porządku spraw doczesnych. Obecnie nauczanie społeczne Kościoła stanowi jego społeczną wypowiedź i dotyczy najważniejszych etycznych aspektów problemów społecznych. Nowe chrześcijaństwo nie jest nowym hasłem. Model cywilizacji chrześcijańskiej, odnowienie drogi między Kościołem i społeczeństwem obywatelskim wg Piusa XII stanowi jedność duchową jako powrót do syntezy religii i życia.8
Teologowie zastanawiają się czy dostęp do informacji sprawi, że ludzie poznają lepiej prawdę i czy będą lepsi. Czy forma przekazu – sztuczna, pozwoli na poznanie prawdy? A czy będą lepsi, też zdaje się być założeniem zbyt pochopnym, dotyczy bowiem relatywizmu.
Środkiem łączącym jest internet, z założenia można dotrzeć do wszystkich, a szczególnie do tych najtrudniejszych przypadków, tych, którzy mają wątpliwości, którzy odeszli do innych Kościołów, ruchów, sekt, których drażni instytucjonalizacja, tych mniej śmiałych, chcących zachować poczucie wolności, anonimowosć.
Internauci stanowią grupę społeczną, która w badaniach socjologicznych deklaruje największy dystans do religii i Kościoła.9 Choć stanowią w społeczeństwie ciągle mniejszość, są pewną elitą, są lepiej wykształceni niż przeciętny Polak, 50% spośród korzystających z internetu stanowią ludzie z wykształceniem wyższym, mieszkają zwykle w dużych miastach, sporą grupę stanowi młodzież.
Nowe formy komunikacji zmieniają nasz sposób zachowania i odwrotnie. Ludzki umysł tworzy narzędzie ułatwiające komunikowanie się – prowadzi do uniwersalizmu.
Ewangelia pozostała niezmieniona od 2 tys. lat. Za to zmieniają się media przekazu. Powstaje pytanie: do czego można wykorzystać internet w działalności duszpasterskiej? Nasuwa się odpowiedź: można wykorzystać w oswajaniu ludzi z wiarą i Kościołem poprzez newsy, refleksyjne artykuły, rekolekcje, w dialogu: czaty, korespondencje, Opoka, Mateusz, Modlitwa i Żywy Różaniec. Zmienia się też język przekazu, język jest specyficzny, skrótowy, pojawiło się zjawisko wirtualnego księgowego i wirtualnej wspólnoty.
Internet posiada kilka cech odróżniających go od innych mediów: multimedialność, interaktywność, dwustronność przekazu, wielostrukturalność dostępu, powszechność, ulotność, anonimowość, łatwość modyfikacji, profilowalności i łatwość prowadzenia badań.
Internet wymaga w realności przede wszystkim profesjonalizacji, współpracy między zespołami, witrynami, umiejętności rozróżnienia „małych i dużych ryb”, możliwości finansowych, zabezpieczenia praw autorskich, umiejętności językowych – język kościelny, w „półrealności”- dotyczy zjawiska wirtualnego księdza, wirtualnej wspólnoty, a więc określenia nieprzekraczalnych granic e-duszpasterstwa – spowiedź, chrzest, danie na tacę, rozgrzeszenia, ślub, zapach kadzidła.
Pojęcie wirtualność Peter Levy wiąże z trzema znaczeniami: technologicznym, filozoficznym i potocznym. W ujęciu filozoficznym wirtualność oznacza, że: dana rzecz istnieje potencjalnie, ale nie aktualnie, istnieje bez bycia obecnym ( np.: bycie drzewa w nasieniu w przeciwieństwie do aktualności wyrośniętego drzewa. Wirtualność jest częścią rzeczywistości – podobnie jak słowo – istnieje, gdy jest wypowiadane, i nie jest związane szczególnym czasem czy miejscem, zawsze jest nowe i inne. Świat wirtualny technologiczny to wszelka symulacja rzeczywistości. Pojęcie społeczności wirtualnej wytworzyło się najpierw w odniesieniu do rzeczywistości kreowanych w wyobraźni użytkowników, później do światów wytworzonych poprzez trójwymiarowe animacje, które były internetową wersją gier. Autorzy scenariuszy czerpali pomysły z literatury science-fiction i fantazy. Rozmawiający poprzez internet wytworzyli uproszczoną odmianę języka oraz tzw. emiotikony, kody służące wyrażeniu emocji.
Awatary, bramy do teleportacji to takie środki, gdzie nie zauważamy, że wszystkie techniki elektroniczne rozszerzają nasze fizyczne ego daleko poza granice naszej skóry.10 Granica pomiędzy własnym ciałem a resztą świata jest płynna. Z perspektywy rzeczywistości wirtualnej definicją ciała jest ta część, którą można poruszać tak szybko, jak się myśli. W przyszłości zmiana osobowości może stać się popularną formą rozrywki, jest to pomysł dotyczący tzw. pożyczonej subiektywności. Jej efektem jest rozszerzenie osobowości ze sfery prywatnej do wspólnej i publicznej przy jednoczesnym zachowaniu bezpośredniej przestrzeni społecznej dla własnej prywatności. Zmiana tożsamości – przebywam wewnątrz własnej skóry i mam możliwość tworzenia swej zewnętrznej reprezentacji na wiele sposobów, mogę tylko przekazywać słowa, mogę też podjąć swoistą grę z tożsamością, kreować siebie, aktora i wirtualną scenę, jest to teatr na żywo z odnawianymi fabułami i aktorami, widzami, tworzą nowe środowisko ekspresji i nowe hipertekstualne struktury narracyjne i znaczeniowe.11
Przedmioty w przestrzeni wirtualnej różnią się od przedmiotów materialnych tym, że istnieją jedynie dzięki ludzkiej woli. W wirtualnym piórze nigdy nie skończy się atrament. W środowisku wirtualnym istnieją jedynie symulacje przeszkód, nie ma nieprzewidzianych wypadków, ponieważ stanowią wytwór intencji.12
Rzeczywistość wirtualna nadaje pragnieniu charakter konkretu. Ludzka wyobraźnia zawsze wzbogacała ubogość realiów życia na ziemi. Wirtualna rzeczywistość daje impuls, uruchamia interaktywną machinę fantazji, w ten sposób cyberprzestrzeń przejmuje kontrolę nad środowiskiem materialnym.
Następuje spełnienie narcystycznych pragnień użytkownika czyli wchodzi się do lustra narcyzmu. Można pojmować ją w kontekście antyutopijnym.
Samo wyczekiwanie na interfejs staje się przenikaniem do cyberprzestrzeni. Uwidacznia się paradoks, pragnąc zbliżenia wielu ludzi, technologie sieciowe wprowadziły dystans pomiędzy ludźmi znajdującymi się w tym samym miejscu, ludzie mogą przecież siedzieć obok siebie i prowadzić anonimowo rozmowę nie wiedząc z kim rozmawiają i nie chcąc tego wiedzieć.
Procesy społeczne przebiegają niepostrzeżenie, świat nie jest taki jak kiedyś, trzeba umieć zobaczyć jutro. Żyjemy w czasach postmodermy. Tradycyjne wartości rozpadają się, wkracza sekularyzacja, religijność rezygnuje ze wspólnoty instytucji, a wybiera wiarę indywidualną, prywatną. Wpływ Kościoła w społeczeństwie maleje, natomiast postępuje kwestionowanie prawd wiary i norm moralnych. Ponowoczesny człowiek charakteryzuje się relatywizmem moralnym, etyka zeszła na manowce, decyzje podejmuje się bilansowaniem zysku i strat. Sumienie ludzkie jest jednak delikatne.
Jak dojść do sedna?
Sieć nigdy nie będzie Twoja, ale Twoja może być ręka, która ją splata i rozplata, zwija i rozwija, zapuszcza w wody i znajduje w niej wszystkie istoty żyjące, od których tam się roi.13
Jak oddzielić prawdę od fikcji? Odpowiedź zapewne wiąże się z pytaniem o tajemnicę Kościoła.
Czym zajmują się teolodzy? Każdego człowieka w większym czy mniejszym stopniu, interesuje zagadnienie związane z wiarą, stanu idei występującej poza realność. Ucieczka w nadzieję, jeśli nie w przyszłość czyli w przeżycie chwil trudnych, przerastających nas w danym momencie, pobudza do chowania się pod skrzydła czegoś nieodgadnionego. Łatwiej jest wówczas znieść, zaakceptować własną bezradność, żyć w ułomności. Dla mnie, ateistki z wyboru, buntowniczki na rzecz głębokiej świadomości, walczącej z własnym lękiem metafizycznym, uciekającej i broniącej się przed jakąkolwiek formą umasowienia, przynależność do czegokolwiek budziło zawsze awersję, chociaż odwrotność jest też przynależnością. Wiara, będąca dla mnie wysokiej rangi słowem niejasnym, mało sprecyzowanym, abstrakcyjnym, zawiera określenie czegoś równie niedookreślenia. Wiara, to coś, za czym człowiek skrywa swój strach przed bezwartościowością i miałkością swego istnienia. Ponieważ wystarczy, że jest, czyli przynależy do szerokiej, przestrzennej rzeszy ludzi „wierzących”. Nie ma tu nic indywidualnego, każdy wierzący, wyznawca jakiejkolwiek religii zaprzecza swojej subiektywizacji, zakładając z góry, że w swej wierze łączy się z innymi, przeżywa tak samo. Ujednolicona instytucja Kościoła sprzyja standaryzacji, uniwersalizacji przeżyć, czegoś co jest dane jednostce i stanowi o jej odrębności, tej cząstki intymnej uczuciowości. Nie chcę być „deportowana” z tego co we mnie ludzkie, do tego, co w formie przymusowej jest wszelkokształtnym bezkształciem, wspólnotą z nawyku dziejów historycznych wyłączona z dobrowolności.14
Społeczeństwo zaopatruje nas w nazwy, język, sensy, po to aby świat urealnić. Tamże: Dostarcza też stałego chóru głosów, które potwierdzają naszą wiarę i uciszają drzemiące w nas wątpliwości.
W 1997r powstała książka pt. SIEĆ, napisana przez księdza, a została w taki sposób skonstruowana, aby czytający czuł wciąganie, tak jak robi to internet. Trochę nudna, przedstawiająca rozważania teologiczne przyszłych księży, głosy-dylematy. Natomiast intrygujący jest pomysł wprowadzenia konstrukcji komputerowej, otwieranie się kolejnych światów, kolejnych drzwi dla zainteresowanych. Elektroniczna SIEĆ jednak jest metaforą Boga. Czy Bóg kryje się w sieci? Czytając miałam wrażenie, że autor kreuje przyszłą rzeczywistość, dlatego, że dyskusja, która rozgorzała w Więzi na temat wykorzystania Internetu np.: do duszpasterstwa, dotyczy zagadnień jakby na tacy podanych w tej książce. Objawienie Boga biegnie językiem światłowodów. Cyberprzestrzeń pozwala doświadczać lepszego świata, w życiu brakuje bezbolesnych odejść, a tu można po prostu wyresetować się.
Sieć to internet, a jego użytkownicy są z tej samej SIECI. Wszyscy rozmawiają, a więc są jej cząstką i ogniwem. Sieć to ikona wszechświata, historia zbawienia, “nie ręką ludzką uczyniona”, dopiero w takiej SIECI istnieje prawdziwe życie. Sieć jest też ewangeliczną metaforą sieci Piotra i apostołów. Królestwo niebieskie podobne jest do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Autor kończy utopijną powieść oczywiście optymistycznie, tak jak w orędziu papieskim: w światłowodach Sieci płynie czyste światło.
Sama książka jest j